W tym numerze SDJ zainteresowały mnie dwa artykuły dotyczące testowania aplikacji. Temat testowania jest akurat obecnie dla mnie istotny ze względów zawodowych, więc ochoczo zabrałem się do lektury. Pierwszy artykuł opisywał pracę z zespołem testerów klienta. Studium przypadku dotyczące procesu testowania systemu bankowego było na tyle ogólnikowe tam, gdzie potrzebowałem szczegółów i na tyle szczegółowe tam, gdzie potrzebowałem ogólnego spojrzenia, że trzy razy zabierałem się do przeczytania tych kilku stron, za każdym razem budząc się z gazetą na twarzy.
Drugi artykuł opowiadał mi ze szczegółami gdzie jaki przycisk mam kliknąć, by w opisywanym oprogramowaniu osiągnąć pożądany efekt. Autor traktował o IBM Rational Quality Manager, więc szukałem informacji jakiego typu testy mogę przeprowadzić, w jakim celu i co dają mi wyprodukowane raporty. Niestety poza szczątkową instrukcją obsługi nie dowiedziałem się niczego więcej.
W efekcie spokojnie odłożyłem pismo na półkę i wróciłem do kartkowania "Nowej Europy Wschodniej"...
piątek, 27 marca 2009
SDJ nr 3/2009
o
08:29
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
wtorek, 10 lutego 2009
Hotel Calculator
Dostałem do zrecenzowania nową porównywarkę ofert hotelowych dostępną pod adresem http://www.hotelcalculator.com/pl. W informacji o sobie podają szereg reklamowych informacji (np. że jest to pierwszy taki serwis w Polsce), które można łatwiej lub trudniej zweryfikować. Nie mam zamiaru jednak tego robić, bo czasu mi brak, ale postanowiłem jakoś się odnieść do niektórych z nich i opisać pierwsze wrażenia.
1) Bardzo szeroka oferta. Tak, oferta rzeczywiście jest imponująca, obejmuje tanie hotele, jednak ceny nie zawsze bywają najniższe. Wyniki wyszukiwania dwuosobowego pokoju w czeskiej Pradze zaczynają się od 70 zł za osobę, podczas gdy na hostelworld można znaleźć miejsce co prawda w 8-osobowej sali, ale już za niecałe 25 zł. Standard jest oczywiście nieporównywalny, ale warto by chyba rozszerzyć ofertę także dla tych oszczędniejszych podróżujących, plecakowców itp? Warto może dogadać się z większą liczba wyszukiwarek? Chyba że serwis jest adresowany jedynie do biznesmenów.
2) Brak ukrytych opłat, wyszukiwanie najlepszej ceny, sprawdzeni dostawcy itp. - to oczywiste biorąc pod uwagę fakt, że serwis jest jedynie agregatorem obcych baz danych. I tak końcowym rezultatem jest przekierowanie do macierzystego serwisu hotelowego danego hotelu.
3) Warto popracować jeszcze nad funkcjonowaniem kilku użytecznych narzędzi. Np. pasek ograniczający zakres cenowy pod FF ucieka gdzieś na górę ekranu. Język serwisu można zmienić tylko na stronie głównej. Fajnie, że można znaleźć hotel na mapie, ale przydałby się już w wynikach wyszukiwania dokładny adres hotelu - czasem łatwiej i szybciej szuka się z mapą na kolanach. Fajnie byłoby także rozszerzyć ofertę na resztę świata, a nie tylko hotele w Europie.
Reasumując, nowy serwis ma jeszcze sporo braków, ale zmierza w dobrym kierunku. Dobrze pomyślane, choć nieco ukryte są różne dodatkowe funkcjonalności, jak np. wybranie czy chcemy wyświetlać ceny za pobyt, czy za noc; możemy w każdej chwili zmienić walutę w jakiej wyświetlane są ceny itd. Warto się nim zainteresować, warto mu się przyglądać. Jeśli choroby wieku dziecięcego będą szybko usunięte, jeśli twórcy nie spoczną na laurach, tylko słuchając klientów będą go ciągle udoskonalać, jeśli ciągle będą rozszerzać listę wyszukiwarek - serwis ma szanse stać się bardzo dobrym hotelowym odpowiednikiem porównywarek cen typu ceneo, skapiec czy nokaut.
o
08:00
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
piątek, 6 lutego 2009
SDJ nr 2/2009
Tym razem znalazłem w SDJ opis dość popularnej biblioteki javascript, którą wykorzystuje sporo skryptów do różnych serwisów zarówno CMS-owych typu joomla, jak i wielu innych samodzielnych skryptów. Dostosowanie ich do własnych potrzeb zajmuje często trochę czasu, a czasem po zajrzeniu w kod człowiekowi odechciewa się grzebać, takie nagromadzenie jest dziwnych zapętleń i odniesień. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł straszny i tak naprawdę takie biblioteki jak jQuery są kapitalnym ułatwieniem w dostosowaniu odpowiednich rzeczy.
Artykuł podaje bardzo proste przykłady zastosowań, które przekonują czytelnika, że ich stosowanie naprawdę jest banalne. Pomimo, że opisywane jest połączenie jQuery z technologią ASP.NET to i tak od razu widać, że połączenie tego z jakakolwiek aplikacja PHP także nie będzie stanowiło problemu. Na pewno wgryzę się po lekturze tego artykułu w szczegóły biblioteki, którą nie wiem jakim cudem przeoczyłem w dotychczasowych zmaganiach. A ponieważ to właśnie było celem Autora, to mogę przyznać, że odniósł on pełny sukces ;-)
o
08:16
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
niedziela, 4 stycznia 2009
SDJ nr 1/2009
Najnowszy numer SDJ rozpoczyna seria artykułów dla programistów Java. Jeśli ktoś jest w temacie, na pewno warto do tego numeru zajrzeć. Ja niestety nie programuję w Javie, więc w zasadzie tą część przekartkowałem. Kartkowałem, kartkowałem, aż w końcu dokartkowałem do artykułu o pozycjonowaniu stron. Przetestowałem kilka systemów, co zaowocowało zmniejszeniem liczby odwiedzin na blogu (chyba muszę zatem z nich zrezygnować...), zaciekawił mnie więc opis kolejnego takiego systemu.
Po przydługim wstępie, autor w końcu opisuje tytułowy system Adder. Ku mojemu zaskoczeniu jest to system, który trzeba zainstalować na własnym hostingu. Nie wystarczy dodać jakiegoś skryptu do witryny, by partnersko umieszczać linki na innych stronach. To jest system niejako autonomiczny, nad którym właściciel ma pełną kontrolę. Niestety, konieczność własnego hostingu to nie jedyna wada. System niestety kosztuje. Ile? Tego autor nie podał, ale łatwo sprawdzić na stronie, że dożywotnia licencja to koszt 359 zł. Jednak jeśli będziemy chcieli zaktualizować program do nowej wersji trzeba będzie dopłacać.
Z artykułu nie dowiemy się także, jakie obciążenie generuje ten system dla serwera. Przy jakimś niedrogim, lub wręcz darmowym hostingu, z niskimi progami wykorzystania transferu i obciążenia, to może być kluczowa kwestia. I wtedy wielkie możliwości programu w zakresie rejestrowania się na innych stronach, a nawet na forach phpBB spala na panewce. Swoja drogą, ten system sprawi, że spamerskie fikcyjne konta userów na forach dyskusyjnych trafią pod strzechy. W sumie dla forów to też "pożytek": większa liczba użytkowników to większa popularność. Szkoda, że wśród botów. I w tym momencie wracamy do refleksji, że kontent to podstawa. Reszta jest informacyjnym szumem...
o
22:41
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
czwartek, 11 grudnia 2008
SDJ nr 12/2008
Kartkując kolejny dwunasty w 2008 roku numer SDJ zastanawiałem się czy znajdę w końcu coś ciekawego dla siebie. I na 58 stronie jest! Artykuł o operacjach graficznych w PHP. O możliwościach tworzenia grafiki GIF w PHP wiedziałem od dawna, ale jakoś do tej pory nie ani nie korzystałem z tego ani nie szukałem dalszych informacji. Z artykułu dowiedziałem się o możliwości całkiem zaawansowanego operowania również na grafice JPG. Nie tylko zmiana rozmiaru, ale także bardziej zaawansowane przekształcenia zdjęć dostępne są z poziomu PHP. Co to oznacza – wiadomo – można sobie np. napisać skrypt, który w locie skoryguje w zadany sposób zdjęcia przesyłane przez użytkownika witryny. Bez strachu o jakość, wielkość i miejsce na serwerze. Wystarczy zainstalowana biblioteka GD, która dołączana jest w zasadzie standardowo do każdej instalacji PHP.
Trochę brakowało mi przykładów na jakieś bardziej skomplikowane przekształcenia niż prosta zmiana rozmiaru, konwersja do skali szarości czy rozmycie. Ale rozumiem, że nie starczyłoby miejsca na opisanie wszystkiego. Zabrakło mi jednak jakiejś choćby prostej listy możliwych przekształceń. Zabrakło mi także bezpośredniego odesłania do konkretnej strony z szerszymi informacjami na ten temat, co skazuje mnie na żmudne przebijanie się przez informacyjny szum Google i php.net
o
21:54
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
czwartek, 27 listopada 2008
SDJ nr 11/2008
Dostałem w końcu pierwszy numer pisemka SDJ czyli nowe idee i rozwiązania dla profesjonalnych programistów. Profesjonalnym programistą chyba raczej nie jestem, ale internet to przestrzeń mojej pracy od ładnych kilku lat i trochę z programowaniem miałem do czynienia. Czego mogę oczekiwać od pisma z takim podtytułem? Może jestem naiwny, ale oczekuję w miarę klarownych i obiektywnych informacji na temat nowych rozwiązań.
W przypadku SDJ jest inaczej? Być może jestem po prostu niedostatecznie profesjonalnym programistą. A być może SDJ skupia się zbyt mocno na tekstach reklamowych? Dwa przykłady. Pierwszy artykuł o zachęcającym tytule "Plugin – wielokrotne wykorzystanie sprawdzonych narzędzi". Myślę sobie ok, może jakiś nowy sposób porządkowania kodu, który nakieruje mnie na sygnalizowany problem. Okazuje się że nie jest to artykuł o mechanizmie wtyczek, o sposobach na wydzielanie kodu realizującego powtarzalne czynności, ale jest to opis działania pluginów w Symfony. Czym jest Symfony? Czytelnik powinien to wiedzieć przed przeczytaniem artykułu. OK, a jeśli nie wie? Może chociaż jedno zdanie? "Symfony jest framework zoptymalizowany w celu osiągnięcia takich to a takich rezultatów." Za dużo? Być może. Czym różni się ten artykuł od dokumentacji, czy też samego pliku README.TXT? Zastanawiam się.
Innym artykułem, który wzbudził we mnie poczucie rozczarowania jest tekst o systemie LinkLift. Poniekąd bardzo fajny pomysł, sam z niego korzystam. Rzeczywiście dość dobrze i wyczerpująco opisane możliwości i zasady funkcjonowania. Czegoś mi jednak zabrakło. W artykule są same zalety! Wad nie zauważyłem! A przecież system np. nie działa na tym blogu, bo nie współpracuje z serwisem blogger. Pozyskanie reklamodawcy wcale nie jest takie różowe, ja na swoich stronach jeszcze nie zapełniłem miejsca. Stron w systemie wcale nie jest znowu tak dużo. Wyceny dla stron z PageRank=0 są wg mnie mocno naciągane. Z biegiem czasu może się to rozwinie, niemniej jednak na razie jest to w fazie rozruchu.
Jedynym artykułem, który zatrzymał konstruktywnie moją uwagę, był w obecnym numerze tekst o IBM Rational Data Architect. Reszta została przekartkowana. Teraz czekam na następne ;-)
o
07:54
2
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
sobota, 28 czerwca 2008
Usługi w sieci i pozycjonowanie
Szukaliście kiedyś kogoś do położenia klepki w pokoju? Albo malarza, który odmaluje mieszkanie? Albo sprzątaczki lub opiekunki do dziecka? Ja ostatnio szukam kapeli na wesele i jak już wydaje mi się, że znalazłem, to okazuje się, że albo kapela jednak nie może, albo grają kołysanki do snu zamiast muzyki, od której krew zaczyna szybciej krążyć w żyłach i znów powracam do punktu wyjścia. Jeśli chcesz kupić coś materialnego - znajdziesz to na allegro, jeśli szukasz znajomego, masz naszą-klasę, a jeśli szukasz kogoś do zrobienia czegoś - jesteś skazany na żmudne szukanie w sieci rozproszonych informacji.
Kto wie, może to się zmieni. Dostałem cynk o serwisie favore.pl, gdzie można znaleźć najróżniejszych usługodawców. Uporządkowane jest wszystko w kategorie, katalog wygląda trochę podobnie jak allegro, jest możliwość dodawania punktów i opinii o użytkownikach, wszystko jest w miarę intuicyjne i łatwe w obsłudze. Na razie założenie konta i dodanie usługi jest darmowe. W przyszłości to pewnie się zmieni, ale może niekoniecznie. Jest świetne miejsce na reklamę internetową. Może się mylę, proszę o sprostowanie, ale nie znalazłem do tej pory tak zdefiniowanego portalu. A w sumie to chyba jest niezagospodarowana nisza. Zobaczymy jak się całość rozwinie. Na pewno warto obserwować.
A jak ktoś poważnie myśli o biznesie w sieci, to powinien pamiętać nie tylko o stworzeniu swojego w niej miejsca, ale także o właściwym wypozycjonowaniu tego miejsca w wyszukiwarkach. Reklama internetowa, jak pokazał ostatnio przykład wyszukiwarki mp3 moople.pl - jest równie istotna co sam pomysł. Pisał o tym Paweł na Techkulturze oraz Bartek na Webstopie. A przecież dobre pozycjonowanie odpowiednio dobranych haseł może załatwić bardzo dużo. Ale z tego typu rzeczy zdaje sobie sprawę już chyba coraz więcej sieciowych biznesmenów. Tak trochę z innej beczki. Przygotowany został przez serwis favore.pl - konkurs lojalnościowy. Biorąc pod uwagę wartość nagród i sposoby ich przyznawania, to nie wróżę mu powodzenia ani nie liczę na jakąkolwiek "wygraną". Niemniej jednak jak by ktoś był zainteresowany to zamieszczam link do formularza rejestracyjnego.
o
09:04
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
wtorek, 17 czerwca 2008
Basen na szczycie góry
Dwie kampanie w krytykach sprawiły, że przypomniałem sobie ostatnio początki odbudowy Chaty Socjologa i łezka w oku się zakręciła. Także proszę o wybaczenie, że wykorzystam tą okazję, by wspomnieć te zamierzchłe już czasy. Szukaliśmy kogoś kto, najlepiej społecznie, zrobi nam projekt spalonej Chaty. Plany starej Chaty zginęły gdzieś w ogniu historii. Trafiliśmy do kilku mniej i bardziej znanych architektów. Nie zapomnę jak jeden z nich zaproponował nam zbudowanie wielkiego igloo z drewna, a jako materiały poglądowe dał artykuł o wykonanej z papieru kuli do mieszkania. To było niezapomniane przeżycie ;-) Oczywiście mogliśmy olać wszystko i znaleźć jakieś gotowe projekty domów firm, które tworzą domy drewniane, ale ostatecznie trafiliśmy do zaprzyjaźnionego architekta na polibudzie, który zrobił nam taki projekt domu drewnianego, jaki żeśmy chcieli. W tej chwili Chata stoi, dobrze ocieplona, energooszczędna i jest w niej tym cieplej im więcej ludzi w niej śpi ;-)
Zaś w lecie robi się tak gorąco, że trzeba skorzystać z basenu. Można zrobić to na bardzo wiele sposobów. Oczywiście najprostszą metodą jest pojechanie na baseny w Smereku. Ale to jednak kawałek drogi. Można również wykorzystać jako baseny kąpielowe miski przy ujęciu. Można też odszukać baseny skalne w korycie Sanu. Można jednak rozłożyć pod Chata duży plastikowy baner, zebrać deszczówkę w takie dni jak ostatnio i korzystać w upale z dobrodziejstwa wody ;-) Tak chopy zrobiły w zeszłym roku, ciekawe czy w tym powtórzą ten pomysł? Ech rozmarzyłem się: basen pod bukami na szczycie góry przy drewnianej Chacie ;-) Nierealne? A jednak!
Dobra, już nie przynudzam, dość tych otrycko-komercyjnych dygresji. Od jutra zapraszam na dalszy ciąg przygód w kraju Timura...
o
06:03
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
sobota, 7 czerwca 2008
Kolczyki
No dobra, jeszcze tylko dwa słowa o kolczykach i kończę już te komercyjne wypociny na razie ;-)
Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem ideę jubilerskiego sklepu internetowego. Przecież z biżuterią jest trochę jak z dziełem sztuki. Ważny jest bezpośredni kontakt, otoczenie, kontekst. Te same kolczyki inaczej mogą wyglądać na różnych uszach. O fakturze, proporcjach i innych tego typu głupotach nie wspominając. Kupowanie biżuterii widząc ją tylko na ekranie monitora ma sens chyba tylko wtedy, gdy chcemy to potraktować jak lokatę kapitału. Choć przecież wtedy także: ładne kolczyki będą mocniej trzymać cenę niż brzydkie. Nie rozumiem.
Osobną kwestią jest emocjonalne związanie z noszona biżuterią. Czy ktoś pamięta jeszcze podstawówkowe pierścionki wyplatane z witek wierzbowych dla ukochanej? Albo klipsy ściągane na przerwach z uszu koleżanek? Jedna z moich znajomych robi kolczyki własnoręcznie. Na giełdzie minerałów kupuje ciekawe kamienie oraz niezbędne akcesoria i wyplata oryginalne wymyślone przez siebie wzorki kolczyków. To jest dopiero własna biżuteria!
Jednak i tak wszystko to marność, bo są kobiety, które w kolczykach wyglądają marnie. I nieistotna jest jakość i wygląd tych kolczyków. Po prostu twarz jest na tyle artystycznie skończona i wypełniona wszelkimi niezbędnymi szczegółami, że dodanie do niej obcego elementu tylko psuje dzieło Stwórcy i sprawia, że dzieło sztuki staje się kiczem. Także dziewczyny, jeśli chłopak Wam mówi, że źle Wam jest w kolczykach – niekoniecznie musi to wynikać ze skąpstwa! ;-)
o
07:30
6
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
piątek, 6 czerwca 2008
Stoły, kanapy, materace - życie
Człowiek bierze na siebie coraz więcej spraw, coraz więcej rzeczy zaprząta mu głowę, aż dochodzi do sytuacji, gdy zapomina o podstawowych sprawach. Spotykam się ze znajomymi, gram sobie na harmonijce, testuje różne techniczne nowinki, a nie mam kiedy rozejrzeć się za garniturem do ślubu. Nie mówiąc już o kanapie, która nieustająco od roku czeka na lepsze czasy. Swoją droga widzieliście kiedyś kanapę z IKEI po kilku latach użytkowania? O ile drewniane rzeczy pozbawione ruchomych części są dość solidne o tyle materace nie nadają się do niczego.
Przeglądając sieć pod kątem meblowych sklepów można oczywiście natknąć się na różne wynalazki w stylu Świata Sypialni, czy Madrexu, ale kto mi zagwarantuje, że jakość ich produktów będzie dobra? Poza tym gdzie dusza w takich nowych meblach? Kupiłem ostatnio stuletni stół, odrestaurowany, odrobaczony, zabezpieczony. Wygląda przepięknie, ale niestety dusza skrzypi w blacie, zostawiając na podłodze mikroskopijne trociny. Zbieram się podobnie jak z kanapa do zakupu odpowiedniego środa i w każdy weekend, jak słyszę pracujące żuchwy korników, drżę na myśl, że ta „dusza” wejdzie mi w drewnianą podłogę lub pozostałe meble. Jednak na zbieraniu się pozostaję, bo przecież kiedyś trzeba odsapnąć po tygodniu pracy i tak mija tydzień za tygodniem. Na szczęście materac, który kupiłem 5 lat temu do mojego łóżka ciągle dobrze się sprawuje. Nawet nie wiem czy sklep, w którym go kupiłem jeszcze istnieje, ale jeśli kiedyś będę planował dokupić jakiś solidny materac to na pewno tam, na Grochowskiej w Warszawie.
o
08:30
0
komentarzy
|
Etykiety: Komercha
czwartek, 5 czerwca 2008
Imprezy integracyjne?
Heh, zobaczmy z czym się je artykuły sponsorowane. Czy da się wysmażyć cokolwiek sensownego? Cokolwiek, co nie będzie odrzucać stereotypem i uproszczeniami. Weźmy na warsztat imprezy integracyjne.
Firmowe, rówieśnicze lub towarzyskie imprezy integracyjne, połączone z zabawą w budowanie piramidy z plastikowych skrzynek, jeżdżeniem na quadach, strzelaniem z łuku albo paintballem. Można także popłynąć w rejs, albo popłynąć w ogóle. Sporo osób już chyba brało w czymś takim udział. W sumie nawet szkolna wycieczkę można podciągnąć pod imprezę integracyjną. ;-) Pytanie oczywiście pozostaje otwarte, na ile taka impreza potrafi realnie zintegrować? Zdarzało się przecież, że człek siedzi na pomoście i patrząc na migoczący w świetle księżyca drugi brzeg delektuje się pragnieniem powrotu do domu, walczy z chęcią popłynięcia (niekoniecznie na drugi brzeg), albo próbuje nawiązać telepatyczny kontakt z obcą cywilizacją. Nieczęsto można spotkać bratnia duszę, która potowarzyszy w takiej medytacji. Tym bardziej, że często nie wygląda to na medytację, a raczej sprawia wrażenie walki z własna fizjologią.
(tak przy okazji odsyłam do pewnego tekstu innego rodzaju na ten temat)
Imprezy integracyjne potrafią być w równym stopniu dezintegracyjne ;-) Ile razy wypity alkohol uśpił super ego na tyle, że delikwent lub delikwentka rano nie chciała spojrzeć nikomu w oczy, albo nie pamiętała, dlaczego reszta towarzystwa dziwnie na nią patrzy? Ile razy ktoś okazywał się na tyle upierdliwy, że wszelkie resztki zainteresowania człowiekiem ulatywały jak dym z papierosa? Ilu z Was wolało pójść do swojego pokoju poczytać książkę niż kolejny raz słuchać napuszonych pijackich gadek?
Jednak mimo wszystko lubię te imprezy integracyjne. Zawsze „coś” tam się wydarzy, zawsze człowiek odkryje kolejne oblicze istnienia. Najbardziej jednak lubię poranki, gdy świt rozjaśnia niebo, umysł pracuje na odmiennych obrotach, demony poszły spać, zostają najwytrwalsi, rozmowy stają się szczere, cierpliwe i prawdziwe. Stan nieosiągalny w innych warunkach. Najcenniejsze tego typu chwile jak do tej pory przeżyłem w Chacie Socjologa na Otrycie. Najlepsze miejsce do prawdziwej integracji. Oczywiście pod warunkiem, że człowiek zgodzi się na fizyczne warunki otoczenia.
Nie, chyba jednak nie da się wysmażyć nic sensownego. Może następnym razem...
o
10:03
2
komentarzy
|
Etykiety: Komercha